MISZMASZ TWOJA GAZETA

PORTAL DLA DŁUŻNIKÓW, WIERZYCIELI, KOMORNIKÓW, SĘDZIÓW I PRAWNIKÓW
Dziś jest:  piątek  24 listopada 2017r.

PRZEGLĄD PRASY

  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar

ilustracja artykułu antyegzekucjaNowa propozycja Kancelarii Prezydenta dotycząca pomocy frankowiczom to ciekawe i sensowne rozwiązanie - ocenia Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion

 

– Nowa propozycja Kancelarii Prezydenta, która dotyczy pomocy frankowiczom, jest bardzo sensowna. Jednak tylko pod warunkiem, że zastąpi kilka innych projektów, które już w tej chwili leżą w Sejmie. To byłoby rozsądne i otworzyło drogę do restrukturyzacji długów dla tych, którzy mają problemy. Natomiast bankom pozwoliłoby na stopniowe uwalnianie się od bagażu kredytów walutowych – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

 

Prezydent Andrzej Duda przedstawił na początku sierpnia nową propozycję pomocy dla Polaków zadłużonych we frankach. Przewiduje on ułatwienia dla osób, które spłacają hipoteki w szwajcarskiej walucie i znalazły się w trudnej sytuacji życiowej (utrata pracy, trudna sytuacja finansowa, ciężka choroba członka rodziny), a rata kredytu przewyższa 50 proc. ich miesięcznych dochodów. Do tej pory na pomoc mogli liczyć frankowicze, którzy płacili ratę kredytu w wysokości przewyższającej 60 proc. pensji oraz osoby o określonym, niskim minimum dochodowym. Prezydencka propozycja dwukrotnie zwiększa to minimum.

 

Dotychczas kredytobiorcy w trudnej sytuacji mogli liczyć na comiesięczne wsparcie w wysokości 1,5 tys. zł przez maksymalny okres 18 miesięcy. Okres nieoprocentowanej spłaty środków wynosił 8 lat. Projekt przygotowany przez Kancelarię Prezydenta zakłada, że kwota wsparcia ma zostać zwiększona do 2 tys. zł i wydłużona do 36 miesięcy, a na spłatę bez odsetek będzie przysługiwać 12 lat. W niektórych przypadkach możliwe będzie umorzenie części zobowiązania (zwłaszcza przy regularnej spłacie rat).

 

Nowa propozycja rozszerza też pomoc na osoby, które sprzedały już nieruchomość, ale dalej borykają się z zadłużeniem. Przewidziana jest możliwość otrzymania jednorazowej pożyczki do 72 tys. zł na spłatę zobowiązania w przypadku sprzedaży mieszkania lub domu.

 

Pomoc ma być finansowana z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, który działa od początku ubiegłego roku. Banki wpłacają do niego pieniądze proporcjonalnie do wielkości posiadanego portfela kredytów walutowych. W tej chwili jest w nim zgromadzonych około 600 mln zł, ale ze wsparcia w ramach funduszu korzysta niewiele osób (wykorzystanie tych środków na koniec 2016 roku wynosiło ok. 2 proc.).

 

Powodem są dotychczasowe restrykcyjne kryteria otrzymania pomocy. Nowa propozycja Kancelarii Prezydenta proponuje ich złagodzenie. Ponadto pomoc z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców będzie przysługiwać zarówno zadłużonym w złotówkach, jak i w obcej walucie.

 

W ramach Funduszu Wsparcia Kredytobiorców ma też zostać wyodrębniony Fundusz Restrukturyzacyjny (tylko dla frankowiczów), na który będą składać się banki. Rocznie mają przeznaczyć ma na ten cel maksymalnie 3,2 mld zł. Z tych środków będzie finansowane przewalutowanie kredytów walutowych na złotówki. Banki, które się na to zdecydują, będą mogły liczyć na zwrot różnic bilansowych w wartości kredytu przed i po restrukturyzacji. To jeden z przewidzianych w nowelizacji mechanizmów, który ma zachęcić banki do przewalutowania kredytów swoich klientów.

 

– Do Funduszu Restrukturyzacyjnego dla kredytobiorców walutowych banki zrzucałyby się mniej więcej do wartości pół procent posiadanych kredytów walutowych. Z tego funduszu byłyby wypłacane rekompensaty dla banków, które zgodzą się restrukturyzować długi, czyli przeliczać kredytobiorcom walutowym kredyt na złote kursie. Jest jeden warunek: jeżeli bank nie wykorzysta tych funduszy, one przepadną. Inaczej mówiąc, jest duża presja na to, by banki negocjowały z kredytobiorcami i przewalutowały kredyty. To ciekawe i sensowne rozwiązanie – ocenia Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

 

Nowa propozycja Kancelarii Prezydenta spotkała się z pozytywnym przyjęciem. Wicepremier i minister finansów Mateusz Morawiecki ocenił projekt jako „ciekawy i bardzo potrzebny”, zaznaczając przy tym, że wsparcia nie powinni otrzymywać bardziej majętni kredytobiorcy we frankach, którzy inwestowali na własne ryzyko.

 

Do projektu pozytywnie odniósł się też Narodowy Bank Polski oraz KNF. Z taką ocenią nie spotkały się poprzednie propozycje dotycząca pomocy frankowiczom. Zdaniem przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego nowa inicjatywa prezydenta powinna zastąpić projekty, nad którymi pracuje w tej chwili Sejm.

 

– Jeśli ustawa spreadowa zostanie utrzymana i przegłosowana, to banki musiałyby zapłacić bardzo dużo pieniędzy i oddawać prawie roczny zysk. To byłoby dla banków dramatyczne rozwiązanie. Gdyby zaś propozycja prezydencka zastąpiła wszystkie inne projekty, toby było rozwiązanie sensowne zarówno dla banków, jak i dla kredytobiorców – ocenia Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

 

Projekt ustawy spreadowej, który miał pomoc kredytobiorcom walutowym, trafił do Sejmu rok temu. Zakładał, że frankowiczom zostaną zwrócone różnice kursowe wraz z odsetkami, co miało kosztować sektor bankowy około 8 mld zł. Wskutek protestów sektora finansowego i negatywnej oceny NBP prace nad projektem zostały na razie zawieszone.

 

Agencja ratingowa Moody’s oceniła, że nowa inicjatywa Kancelarii Prezydenta, która trafiła do Sejmu tydzień temu, również może się odbić na wynikach finansowych banków. Nie wpłynie ona jednak na ich rozwój ani zdolność do prowadzenia akcji kredytowej.

 

– Agencja Moody’s stwierdziła, że ta propozycja stwarza ryzyko, jeśli chodzi o zyski banków, ale nie widzi zagrożenia dla ich rozwoju ani akcji kredytowej. Myślę, że ta opinia agencji Moody’s jest bardziej pozytywna niż negatywna – ocenia Piotr Kuczyński.

 

Prezydencki projekt został skrytykowany przez stowarzyszenie frankowiczów Stop Bankowemu Bezprawiu. Negatywnie ocenił go też Związek Banków Polskich, który przekonuje, że sektor bankowy już teraz ponosi duże obciążenia, m.in. wskutek wprowadzenia podatku bankowego, niskich stóp procentowych i składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

 

Część ekspertów zauważa również, że to spóźniona inicjatywa, ponieważ kurs franka od dłuższego czasu utrzymuje się na niskim poziomie. Główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion prognozuje, że jeśli nie wystąpią nieprzewidziane okoliczności, to nie koniec spadków kursu i do końca roku frank powinien być jeszcze tańszy.

 

– Co najmniej od pół roku frank osłabia się w stosunku do złotego i euro, które z kolei umacniają się na rynkach światowych. Oczekuje się zacieśnienia polityki monetarnej w strefie euro, stąd to umocnienie. Ponieważ szwajcarski Bank Centralny utrzymuje stopy na bardzo niskim poziomie, to są one nawet ujemne, nic dziwnego, że waluta w końcu zaczęła tracić. Myślę, że to jeszcze nie koniec spadków kursu. Jestem przekonany, że jeśli nie wydarzy się na świecie nic nowego, to do końca roku frank powinien być jeszcze tańszy – przewiduje Piotr Kuczyński.

 

 

 

Źródło: Newseria

 

 

miszmasz-menu-module

NA SKRÓTY